Tak, wygląda na to, że w końcu przeprosiłem się z czarno-białymi zdjęciami. Przez długi czas kolor stanowczo zwyciężał z odcieniami szarości. Tak miało być i tym razem, jednak w ostatniej chwili coś we mnie pękło. Być może cały ten wysiłek, który włożyliśmy w to, aby złapać ostatnie promienie lipcowego słońca przebijające się przez zasłonę ciężkich burzowych chmur, wpłynął na rezultat. Poszukując słońca, które pojawiało się i znikało zupełnie niezapowiedzianie i wykorzystując długie popołudniowe cienie zacząłem patrzeć i myśleć w kategoriach natężenia a nie barwy światła. Wiem, jest do banał, ale jakże istotny!

  

A to wszystko przy okazji jednej z ostatnich sesji, którą miałem przyjemność wykonać w obrębie skąd inąd oklepanego fotograficznie miejsca, jakim jest Most Gdański łączący warszawski Żoliborz i równie warszawską Pragę Północ. Sesji zupełnie na luzie, bez pośpiechu, bez wymagań i wyobrażeń. Tak właśnie fotografowaliśmy z Olkiem Dmowskim. Polecam oglądać zdjęcia słuchając jego twórczości.